piątek, 11 października 2013

"Pupa do góry!" Joyce Vedral

Jakiś czas temu w jednej z księgarń z tanimi książkami do mojego koszyka trafiła pozycja o wdzięcznym tytule "Pupa do góry!" Joyce Vedral.Nie jest to książka nowa bo ukazała się w 1996 roku nakładem wydawnictwa Dragon.Kupiłam ją za niewielką cenę 9 zł.

Joyce Vedral jest doktorem filologii angielskiej i ekspertem do spraw fitness.Wielokrotnie zdobywała nagrody w tej dziedzinie a jej publikacje zyskały statusy bestsellerów.


W książce Vedral opisała program trwający łącznie 24 godziny i mający pomóc nam uporać się ze strategicznymi punktami kobiecego ciała:brzuch,uda,pośladki.Ma być ona łatwy i dający szybkie rezultaty w walce ze zbędnym tluszczykiem i cellulitem.Autorka swoją metodę opracowała na podstawie obserwacji i wiedzy zdobytej w pracy z kulturystami.Metoda ta polega na ćwiczeniu w intersetach czyli łączeniu ćwiczeń w pary na poszczególną część ciała.

Na 290 stronach w przystępny i dowcipny sposób opisano założenia programu,wszystkie ćwiczenia ilustrowane zdjęciami autorki,tygodniowy plan treningu i rady dotyczące utrzymania formy.Jest również rozdział dotyczący odżywiania.

Noszę się już od jakiegoś czasu z myślą żeby sprawdzić skuteczność tego treningu i chyba wreszcie się za to zabiorę :) 
A może ktoś z Was ćwiczył już z tym lub innym programem Joyce Vedral?

środa, 9 października 2013

Kosmetyczne zdobycze




 Kilka z moich ostatnich zdobyczy kosmetycznych na poprawę humoru w chorobie :)

Błyszczyk z Sephory w kształcie lizaka o truskawkowym smaku.Ma bardzo delikatny różowy kolor z połyskującymi drobinkami.Na ustach jest praktycznie transparentny.




Sówka w kolorze różowym z Silly Gifts.Kupiona w Empiku.Oczarowała mnie natychmiast.A co w środku?




W brzuszku sowy znajduje się krem do rąk,w tym wariancie kolorystycznym o zapachu róży :)


Zestaw 18 pędzli do makijażu z naturalnego i syntetycznego włosia.Pędzli zawsze miałam deficyt więc teraz na pewno mi ich nie zabraknie :)

A skoro już są pędzle to i paleta 180 cieni do kompletu i wprawek z makijażem.





Amazonia

 Sól do kąpieli Amazonia z BingoSpa

Opis producenta:
"Łatwo rozpuszczalna, pieniąca sól do kąpieli Bingo Spa Amazonia zawiera ekstrakt z guarany. Daje obfitą pianę i rześki, grejpfrutowy zapach. Zawarty w soli jod oraz mikro- i makroelementy powodują, że kąpiel wyjątkowo odświeża i relaksuje.
Guarana zawiera m.in. 48% kofeiny oraz alkaloidy: teobrominę i teofilinę. Posiada właściwości antyoksydacyjne oraz przeciwbakteryjne, niezastąpiona w procesie ujędrniania i wygładzania skóry. Guarana działa stymulująco, znosi zmęczenie fizyczne i psychiczne, zwiększa umiejętność koncentracji i zapamiętywania. Wykazuje poza tym działanie antyoksydacyjne (neutralizuje wolne rodniki) oraz przeciwbakteryjne. Zmniejsza ryzyko wystąpienia zawałów i udarów, przyspiesza metabolizm."



Jak jest w rzeczywistości? :)

Sól ma pojemność 580g przy czym jak większość produktów tej firmy jest bardzo wydajna.Wzięłam z nią już kilka kąpieli i ubytek wciąż jest niewielki...a naprawdę nie żałuję i sypię sobie "od serca" ;P
 Faktycznie bardzo łatwo i szybko się rozpuszcza nie pozostawiając żadnych grudek.Jestem na to wyczulona bo przetarcie w wannie gołym tyłkiem po ostrych pozostałościach soli gruboziarnistych nie należy do przyjemności :D Sól pachnie bardzo intensywnie,cytrusowo.Zapach ten działa odświeżająco i wspaniale relaksuje. Produkt ma kolor pomarańczowy i tak też barwi wodę w wannie.

Co ważne nie zauważyłam przesuszonej skóry co zazwyczaj towarzyszy mi w kąpielach.Wręcz przeciwnie,skóra jest nawilżona i długo jeszcze pachnie cytrusami.


Ja jestem zadowolona z owej soli i z czystym sumieniem polecam szczególnie za tak niewielką cenę wachającą się w grannicach kilku złotych(według producenta 7 zł).


PS: Nie współpracuję z firmą Bingo Spa.Ich produktów używam bo je lubię i sobie cenię a przy okazji moją opinią dzielę się z Wami :)

niedziela, 6 października 2013

Chorujemy...

Za oknami piękna słoneczna jesień. Taka pogoda sprzyja aktywności na powietrzu.Marzy mi się spacer z psem alejkami usłanymi pomarańczowymi liśćmi i kasztanami..Tym bardziej że w tym roku pędraki zagrzebują się w ziemi 20 cm głębiej niż zazwyczaj co zwiastuje  srogą zimę lub rychłe jej nadejście ;) Niestety nie mogę skorzystać z uroków mojej ulubionej jesieni. Rozłożyła mnie angina więc kolejne dni mijają mi na leżeniu w łóżku i kurowaniu się. W zasadzie na chorowaniu minął mi cały wrzesień.Wszystkie moje plany i postanowienia zostały więc odłożone " na później" a maratony w których planowałam wziąć udział przepadły :(

Jak tylko stanę na nogi po chorobie mam zamiar powrócić do ćwiczeń :) Planuję niezbędne zakupy aby uzupełnić suplementy i sprzęt.Rozważam też ponowne zapisanie się na zajęcia fitness w moim ulubionym klubie :) Wrzesień jestem "do tyłu" ale październik zamierzam spędzić już  aktywnie! :D



niedziela, 8 września 2013

Reebok Easy Tone

Buty Reebok Easy Tone skusiły mnie obietnicami producenta o wysmuklonych nogach i pupie.Jako że sporo spaceruję z psami dodatkowe wspomaganie było mile widziane :)

W butach tych chodzę od około 2 lat,praktycznie codziennie więc są w ciągłym użyciu.
Niestety nie jestem z nich zadowolona. Nie zauważyłam żadnych efektów,nawet lekkich zakwasów.Buty są dość ciężkie.Przez poduszki w podeszwie ciężko jest chodzić po ziemi/trawie gdzie są jakieś małe nierówności terenu-niejednokrotnie byłam bliska skręcenia kostki ;)
Trwałość pozostawia wiele do życzenia.Nie jestem osobą mocno eksploatującą buty. W Najeczkach potrafię chodzić i kilka lat i pozostają w świetnym stanie,niektóre jak nówki.Niestety owe Reeboki zniszczyły się bardzo szybko,teraz są już tylko na dotarciu na spacerach z psami.Poduszki które są główną atrakcją tych butów w krótkim czasie sie przetarły(nie,nie szuram po chodniku;)),uszło z nich powietrze i nie dość że nie spełniają już swojej funkcji to chodzenie w nich jest niewygodne.

Reasumując za cenę którą wtedy za nie zapłaciłam(troche ponad 200 zł) wolałabym kupić jakieś Najeczki w których z zadowoleniem śmigałabym do teraz ;)
Nie ponowię tego zakupu.


środa, 4 września 2013

Cukier

Przerażające ile cukru jest w tym co na codzień nas kusi.Następnym razem jak będę miała ochotę na słodki napój zajrzę sobie tu  i ochłonę :)


wtorek, 3 września 2013

Jesień

Nareszcie nadchodzi moja upragniona jesień.Wprawdzie dni jeszcze bywają ciepłe ale już czuć ją w powietrzu.Zawsze z utęsknieniem czekam aż skończy się lato.Uwielbiam te odcienie pomarańczu w otaczającym świecie,chłodne księżycowe noce...i oczywiście Halloween ale to jeszcze trochę czasu :P

Czas chyba wyjść z letniego kryzysu i na nowo wrócić do aktywności,postawić sobie cele,podjąć jakieś wyzwania...;)